Jedną z ważniejszych spraw przy przewidywaniu rosnącej opresyjności państwa jest zabezpieczenie naszych własnych interesów.
Oczywiście zanim się schowamy w lesie jakoś trzeba żyć, a najlepiej jest żyć dobrze i wygodnie, jednocześnie mając możliwość tworzenia odpowiednich zabezpieczeń. Tak właśnie powinniśmy korzystać z obecnych, całkiem jeszcze dobrych czasów. Największe możliwości w tym względzie zapewnia nam prowadzenie własnych interesów, tylko jak to robić bezpiecznie?
Przydałoby się tutaj zastosować garść szlachetnych zasad, które można opisać w skrócie jako korzystanie z obcych jurysdykcji i innych możliwości zabezpieczenia majątku w celu ochrony własnej wolności i własności. A zagrożenia dla własności są w Polsce realne, jak najbardziej – głównie ze strony aparatu państwowego i wydaje się, że ta tendencja może się tylko nasilać. Oczywiście, nie wszystko możemy schować, ale pan Kluska miałby nieco mniejsze problemy mając świadomość, że po odrzuceniu mafijnych propozycji ze strony przedstawicieli Państwa coś mu jednak zostanie. Co prawda akurat on wierzył w uczciwość i sprawiedliwość reżimu. Cóż… Ja nie mam takich złudzeń. Może po prostu trochę za dużo widziałem.
Tak czy inaczej dziś są właśnie względnie spokojne czasy i nie ma dokładnie żadnych podstaw aby przypuszczać, że potrwają jeszcze długo. To jest właśnie czas na zabezpieczenie się przed skarbówką, inspirowaną przez polityków oraz ich innymi “dobrymi” pomysłami. Wiele mówi już budżet na 2011 r., gdzie zapisano wyraźny wzrost dochodów z kar i grzywien. A to z cała pewnością nie koniec. W miarę rozwoju kryzysu spodziewam się w oczywisty sposób wzrastającej represyjności państwa.
Oczywiście nie oznacza to konieczności schronienia się w odludnym miejscu w lesie. Po prostu – trzeba jakoś żyć – i na kryzysie niektórzy też zarobią, choćby w konsekwencji zwykłego wzrostu przestępczości, np. producenci systemów antywłamaniowych. Z drugiej strony jednak prowadzenie interesów będzie coraz trudniejsze. Było to przerabiane w trakcie kryzysu 2001 r. a polegało na szukaniu dokładnie każdego pretekstu dla dowolnego skrojenia kontrolowanego podatnika. Ale nawet w tak zorganizowanym systemie były pewne nadużycia: niezależnie od planowego łupienia pojawiały się tez inicjatywy prywatne jak sprawa pana Kluski, czy dość długi zestaw przygód jakie można mieć w kontakcie z administracją celną.
Cóż, twierdzę, że dość naturalną reakcją aparatu państwowego na kryzys jest właśnie zwiększona eksploatacja zasobów – i tu się całkowicie zgadzam z Jackiem Kobusem. Obecne rezerwy wyglądają już teraz dość marnie – miejsca na podwyżki podatków jest niewiele, sprzedawać właściwie już nie ma co, a i z pożyczaniem powoli zaczynają się problemy. Właściwie jedyną realna możliwością ratowania finansów publicznych jest właśnie zapisany w ustawie budżetowej „wzrost dochodów z tytułu kar i grzywien”.
To oczywiście powinno wywołać odruch ratowania finansów własnych przed ich poświęceniem w celu ratowania finansów publicznych – chyba, że ktoś lubi obdarzać budżet państwa i gminy darowiznami. Nie mam najmniejszego zamiaru nikogo do tego zrażać…
Poza tym, jeśli ktoś potrafi sprzedawać swoje/cudze produkty czy usługi – jest to z całą pewnością jedna z najcenniejszych umiejętności w czasach kryzysu. Z całą pewnością jest to też zbyt cenny talent, aby go marnować siedząc w ziemiance na odludziu.
Oczywiście, jeśli kryzys potrwa i będzie się pogłębiał, wytworzy się jakaś równowaga najprawdopodobniej oparta na rozbudowanej szarej strefie, płaceniu jakichś podatków dla przyzwoitości i pokrywaniu reszty łapówkami o ustalonej zwyczajem wysokości.
Tylko, że dopóki ta równowaga się nie ustali, należy bardzo dokładnie przemyśleć swoje interesy. Oczywiście literalne przestrzeganie prawa podatkowego jest w wypadku biznesów ciut bardziej skomplikowanych niemożliwe w praktyce, choć byłoby bardzo wskazane. A w tej sytuacji trzeba się zabezpieczać przynajmniej przed skutkami bankructwa…
To jest rzecz bardzo zalecana i zdecydowanie należy się tym zająć, dopóki wszystko jest w porządku. Bo świat się zmienia… To co dziś jest świetnym interesem jutro może stać się gwoździem do trumny.
Oczywiście, we wszystkim zachowajmy umiar, w nadchodzących latach jednakże największym zagrożeniem będzie nasz ukochany rząd (schyłek imperium rzymskiego się kłania). Dopóki korzyści z przynależności do cywilizacji przemysłowej są znacznie większe niż zagrożenia, to lepiej się po prostu przystosować.
Częścią tego przystosowania jest oczywiście jak najmniejsze narażenie na agresję zgłodniałych zombi inspektorów skarbowych.
Jak to robić, to już jest w każdym wypadku sprawa indywidualna, ale podstawowe zasady pozostają te same: nie należy trzymać całego majątku w jednym kraju, nie należy wszystkiego ryzykować w jednej własnej firmie, a w miarę możliwości należy oczywiście posiadać jak najrozsądniejszy zestaw wyjść alternatywnych.
“nie należy trzymać całego majątku w jednym kraju” – e tam. Można w jednym kraju, tylko trzeba znaleźć dobry bank, taki, do którego nie ma w praktyce wstępu żadna skarbówka ani inna służba jawna, tajna czy dwupłciowe. Taki bank to bank ziemski
Znaczy ogródek, w ogródku słoik, w słoiku po uważaniu co tam się uważa za trwały majątek…
To co państwo niedługo wprowadzi to podatek katastralny – początkowo inaczej nazywany, żeby ludzi nie drażnić (nie wiem – podatek od nieruchomości na podstawie wartości czy coś w tym stylu). Uzasadnią to tym, że nie ma z czego wypłacać emerytur. Złodzieje…
Prosta sprawa – nie inwestować w nieruchomości. Dla chcącego rozwiązanie się zawsze znajdzie!
@ panika2008
Nie inwestować w nieruchomości- chyba, że w bank ziemski. Niestety w epoce wykrywaczy metali jest to już nie co mniej pewne…
@ alus
Może wprowadzi, może nie- ja akurat bym obstawiał, że raczej nie. Po prostu- administracja już się znajduje w stanie tak zaawansowanego rozkładu, że wątpię, czy Rzeczpospolita jest zdolna do tak skomplikowanej logistycznie akcji. Po prostu- drobne reformy istniejących podatków gdzieś grzęzną- a co dopiero cały system nowego?
Ja wiem? Jak zakopię w rezerwacie na suwalszczyźnie i “zapomnę” to będzie problem żeby znaleźć… potem “przypadkiem” sobie przypomnę że jednak zapisałem koordynaty z GPSa
a potem wylacza GPS
Tu mnie masz! No to trzeba dobrą mapę zrobić, wydrukować (co by wyłączenie prądu nas nie załatwiło), zalaminować.
Już można przenieść dyskusję na stary (oryginalny) portal